Sztuka ogrodowa: A jak AHA

Sztuka ogrodowa: A jak AHA

AHA to nie tylko westchnienie ogrodowego inwestora w chwili gdy na kolejnym spotkaniu otrzymuje od nas wizualizację swojego ogrodu – „Ahaaaa! A więc tak to ma wyglądać!” Nie chodzi mi w tym miejscu również o nagły przejaw geniuszu samego ogrodnika, gdy w jednej chwili wpada na pomysł rozwiązania jakiegoś ogrodowego problemu – „Aha! Już wiem jak to zrobię.”

W dziedzinie sztuki ogrodowej „aha” stanowi rodzaj ukrytej granicy, zamaskowanego ogrodzenia, a jej nazwa prawdopodobnie odnosi się do okrzyku zdziwienia jaki wydawali z siebie ludzie natrafiający podczas spaceru na ten element małej architektury ogrodowej – „Aha! Dalej już nie pójdę!” W rzeczywistości na usta cisnęły im się pewnie same epitety, gdy chcąc dojść do posiadłości, musieli nadrabiać drogi.

W dziejach architektury ogrodowej, jeszcze nienazwana „aha”, po raz pierwszy pojawiła się nie w angielskich, ale we francuskich ogrodach barokowych XVII w. stając się jednym z pierwszych trendów ery ogrodów swobodnych. Twórcy „aha” zainspirowali się prawdopodobnie ogrodami wschodu. Jeżeli uważnie czytaliście mój wpis o japońskiej sztuce ogrodowej, na pewno pamiętacie jak ważną rolę spełniał w niej zapożyczony krajobraz. Jak podają źródła, sam pomysł tworzenia „aha” sięga czasów starożytnych, ale nie będziemy zagłębiać się w to zagadnienie aż tak bardzo.

Aha w Hopetoun House, West Lothian, Szkocja

Zadaniem „aha” było oddzielenie przestrzeni ogrodu od otaczającego terenu. Praktycznie niewidoczna od strony posiadłości przegroda, stanowiła wystarczającą barierę dla ludzi i zwierząt, które nie były jej w stanie pokonać z zewnątrz. Po co jednak wymyślać coś takiego, skoro można po prostu postawić zwykły mur. Otóż „aha” miała jedną, znaczącą zaletę nad typowym ogrodzeniem. Dzięki swojej konstrukcji pozwalała na zatarcie granicy pomiędzy przestrzenią ogrodową, a otaczającym krajobrazem. Podczas gdy zasięg ogrodu otoczonego murem był widoczny i bardzo czytelny, o tyle „aha” niwelowała tę architektoniczną linię podziału w taki sposób, że obserwator miał wrażenie niekończącego się ogrodu.

Widoczny na zdjęciu park w Stowe był całkowicie otoczony przez „aha”.

Aha odegrała dużą rolę w kształtowaniu europejskich ogrodów naturalistycznych. Przypadła ona do gustu w szczególności ogrodnikom angielskim. Zbudowana na granicy działki bariera dla niechcianych gości nie ingerowała w krajobraz, pozwalając na niezakłóconą obserwację okolicznych terenów. To właśnie angielski architekt krajobrazu, William Kent, postanowił nazwać rodzaj rowu granicznego zwrotem „aha”.

Zastanawiacie się pewnie w jakim celu przybliżam Wam tak abstrakcyjne dla współczesnych ogrodów pojęcie. „Aha” dotyczy w końcu bardziej rekonstruktorów ogrodów zabytkowych, a nie zwykłych posiadaczy ogrodów. Sądzę jednak, że „aha” może stanowić w obecnych czasach, ciekawą inspirację dla właścicieli i twórców terenów zieleni. W dobie betonowych ogrodzeń i żywotnikowych żywopłotów, warto mieć świadomość istnienia alternatywnych rozwiązań. Być może trudno będzie je wprowadzić w niewielkim, miejskim ogródku, ale do podmiejskich i wiejskich terenów zieleni nadaje się świetnie. Nieprawdaż?!

Aha przy Hinton Ampner House, widziana od strony posiadłości

W tym miejscu chciałabym nawiązać do prywatnych doświadczeń w tym zakresie. Często trafiają do nas z wycenami właściciele dużych posesji, którzy wykonali swoje projekty w innych pracowniach projektowych (zajmujących się jedynie projektowaniem, bez opcji wcielenia projektu w życie). Owszem, zdarzają się perełki, ale w większości są to kompozycyjnie projekty małych ogrodów, jednie „rozciągniętych” do większej skali. Wiecie o co chodzi? Mam na myśli tzw. wirówki, czyli rozległy trawnik w środku i rabaty na granicach działki. O ile w małym ogrodzie da się takie rozwiązanie jakoś przeżyć, o tyle na kilku hektarach jest to już absurdalne. Serce się kraje jak widzę rabatę szerokości 30 metrów. Piet Oudolf by na to nie wpadł. Taki projekt nadaje się jedynie do śmieci. Gdyby jednak taki domorosły projektant, bo architektem krajobrazu nazwać go ciężko, sumiennie przestudiował historię architektury i sztuki ogrodowej, z pewnością wiedziałby, że można tę przestrzeń zaplanować inaczej; że szczególnie na dużym terenie warto pomyśleć o osiach widokowych, o otwarciach widokowych. „Aha” mogłaby takie rozwiązanie urozmaicić.

A landscape structure to enclose livestock while also preserving the view, known as a Ha-ha. Ha ha wall diagram.jpg:
Close Menu